Polska wspiera Ukrainę w walce z epidemią gruźlicy WIDEO

Белсат ТБ про спільну роботу Карітас Маріуполь
з благодійним Фондом “Міст Солідарності”

Джерело: Белсат TV

Polskie MSZ finansuje projekt przygotowany przez organizacje pozarządowe Polski i Ukrainy, dzięki któremu wzrasta wykrywalność zachorowań na gruźlicę. Choroba najszybciej rozprzestrzenia się na terenach objętych działaniami zbrojnymi na wschodzie kraju.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych w ramach pomocy rozwojowej przeznaczył 400 tys. zł na projekt realizowany przez Polski Zespół Humanitarny.

– Według WHO na Ukrainie trwa epidemia gruźlicy. Co roku odnotowuje się ok. 35 tys. nowych przypadków, z czego około sześciu tysięcy to odmiana wielolekooporna. Chcemy solidarnie wspierać naszego sąsiada w walce z chorobą, której nie zatrzymują granice państwowe – mówi Biełsatowi koordynatorka projektu pomocowego, Katarzyna Corominas.

Projekt „Transfer dobrych praktyk w diagnostyce, leczeniu i nadzorze epidemiologicznym nad gruźlicą lekooporną na wschodzie Ukrainy” Polskiego Zespołu Humanitarnego obejmował szkolenia lekarzy, personelu medycznego, studentów i dyrektorów szpitali z kilku miast na Ukrainie w polskich placówkach, m.in. w szpitalu pulmonologicznym w Jaroszowcu, w Laboratorium Prątka w Krakowie, w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie i w oddziale terenowym w Rabce-Zdroju. W ramach projektu goście zapoznali się także z procedurami stosowanymi przez polską Państwową Inspekcję Sanitarną i Policję. Zdobytą wiedzę i doświadczenie ukraińscy specjaliści zastosują u siebie.

– Największym wyzwaniem związanym obecnie z gruźlicą jest rozprzestrzenianie się jej odmiany wielolekoopornej. Wyleczenie jednej osoby to koszt rzędu pół miliona złotych. Jej rozprzestrzenianie się na Ukrainie to konsekwencja błędów leczenia i niewystarczającego nadzoru nad przyjmowaniem przez chorych leków przeciwprątkowych – dodaje Corominas.

Jednym z partnerów Polskiego Zespołu Humanitarnego jest Caritas Mariupol. Jego dyrektor o. Rościsław Spryniuk uważa, że najważniejsze jest doświadczenie polskiej medycyny w diagnostyce oraz leczeniu.

– Przeciwdziałanie gruźlicy to nie tylko leki, ale też świadomość społeczna, udostępnienie możliwości badań, dostępu do lekarstw. Na Ukrainie największym problemem jest właśnie brak wiedzy – dodaje.

Organizacja skupia grupę lekarzy i pielęgniarzy, którzy codziennie niosą pomoc medyczną cywilom w miejscowościach będących miejscem starć ukraińskich sił rządowych ze wspieranymi przez Rosję separatystami.

– Warto pamiętać, że przy froncie, nawet w miastach mających po kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, pozostało może 10 proc. pracowników socjalnych w stosunku do stanu przed wojną. Mieszkańcy strefy przyfrontowej żyją tam w ciągłym stresie, bez ogrzewania, podstawowych środków higieny, leków, zdrowych produktów żywnościowych. Trwa kryzys humanitarny, a to zawsze sprzyja epidemii – opowiada grekokatolicki duchowny.

Szef Caritasu Mariupol wyjaśnia jednak, że głównym problemem z gruźlicą na wschodzie Ukrainy jest brak monitoringu skali problemu.

Polska pomoc obejmuje szkolenia ukraińskich lekarzy i pielęgniarzy, szczególnie tych pracujących w strefie przyfrontowej. Zdj. Belsat.eu.

Jak przypomina, według ukraińskiego Centrum Zdrowia Społecznego, w obwodzie donieckim występuje 71 zachorowań na gruźlicę na 100 tysięcy mieszkańców. Jednak, jego zdaniem, te statystyki są zaniżone i tak naprawdę nie wiadomo, ilu ludzi choruje. Najtrudniej to zbadać w okolicach linii frontu, a przede wszystkim na terenach okupowanych przez separatystów.

– Należy też pamiętać, że wielu młodych Ukraińców wyrusza do pracy do Polski, Czech i innych krajów Europy. Państwo ukraińskie nie kontroluje w żaden sposób, kto z nich jest chory. Polska również nie ma możliwości kontroli tego na granicy. Dlatego zagrożenie dotyczy nie tylko Ukrainy, ale również Europy – podkreśla.

Katarzyna Corominas także uważa, że oficjalne dane dotyczące umieralności na gruźlice mogą być zaniżone. Według nich każdego dnia z powodu gruźlicy umiera dziesięć osób:

– Na podstawie rozmów z lekarzami, pracownikami socjalnymi i wolontariuszami, wiemy, że tych zgonów może być więcej. Można mówić o co najmniej kilkunastu śmierciach dziennie, które z różnych powodów wymykają się statystyce. Jest XXI wiek, potrafimy lądować na Księżycu. A na Ziemi przegrywamy z bakterią, na którą znamy lekarstwo.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że w roku 2016 na świecie zachorowało na gruźlicę 10,4 mln osób, w tym milion dzieci do lat 14. Więcej niż połowę nowych chorych stanowili mieszkańcy Indii, Indonezji, Chin, Filipin i Pakistanu. W większości najbogatszych krajów świata zapadalność na gruźlicę jest poniżej 10 zachorowań na 100 tys. ludności. Są jednak kraje, w których szacowana zapadalność jest wielokrotnie wyższa.

Według danych WHO w 2014 roku Ukraina weszła do piątki krajów świata z najwyższą ilością wypadków lekoopornej gruźlicy.